…Zaszedł bowiem podczas ostatniej wojny ciekawy paradoks historyczny na terenie Wschodniej Europy. Od Petsamo po Morze Czarne, wszystko co było demokratyczne z pochodzenia, a więc narody chłopskie jak Białorusini, Ukraińcy oraz te państwa, które zdobyły sobie niezależność niejako „rękami czarnymi od pługa”, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, uznały za wroga nr 1 - Związek Sowiecki. W jednolitym łańcuchu; jedynie „szlachecka” Polska i „kapitalistyczne” Czechy za wroga nr 1 uznały Trzecią Rzeszę, a z Sowietami zawarły przymierze. Józef Mackiewicz. O pewnej, ostatniej próbie i o zastrzelonym Bubnickim. Kultura, 1954

Historia
Polska polityka wschodnia w ujęciu paryskiej „Kultury”, na przykładzie publicystyki Juliusza Mieroszewskiego Drukuj
Autor: Anna Siwik   
Piątek, 25 marca 2011

Paryska „Kultura" należała do tych nielicznych pism wydawanych na emigracji, które podjęły trud wypracowania niezależnej polskiej myśli politycznej, wolnej od fobii i historycznych uprzedzeń. Linia polityczna to nie dogmat - pisali publicyści „Kultury”1. Takie podejście nie przysporzyło miesięcznikowi entuzjastów wśród polskich ośrodków politycznych na emigracji, podtrzymujących koncepcję „państwa na wygnaniu" i nieskorych do odejścia od tradycyjnego myślenia o sprawach Polski. Wybitnym publicystą politycznym kształtującym owo polityczne myślenie był Juliusz Mieroszewski2, który zadebiutował na łamach „Kultury" w 1949 r. recenzją książki Emery Evesa The Anatomy of Peace, ostatni tekst -List do czytelników, ukazał się w 11 numerze „Kultury" w 1975 r.

CZYTAC DALEJ…
 
Obserwacje z USA. Zakrwawiona ziemia Drukuj
Autor: Andrzej Targowski   
Czwartek, 10 marca 2011

 Świetna książka BLOODLANDS, Europe Between HITLER i STALIN pióra Timothy Snydera, amerykańskiego historyka z Uniwersytetu Yale podejmuje się porównać reżimy Stalina i Hitlera. Co dla wschodnich europejczyków jest szalenie ważne, bowiem doświadczyliśmy na swojej skórze ich „sprawność.” Pomimo upływu ponad 90 lat od Rewolucji Bolszewickiej dowiadujemy się coraz to nowych faktów o tych reżimach. Zwłaszcza o reżimie stalinowskim. Bowiem w czasach PRL trudno było dociekać zbrodni stalinizmu, a i w III RP tematyka ta nie jest podnoszona przez polskich historyków. Pomimo funkcjonowania dwóch wyspecjalizowanych instytucji IPN I Wspólnoty Polskiej.

CZYTAC DALEJ…
 
Iwona Hofman „Ogłoszę się Litwinem". O programie wschodnim Jerzego Giedrojcia Drukuj
Autor: Iwona Hofman   
Wtorek, 25 stycznia 2011

Przekornie wyrwana z kontekstu fraza - „ogłoszę się Litwinem"1) - zasługuje na umieszczenie w tytule, gdyż objaśnia złożoną ideę państwa oraz szczególny rodzaj patriotyzmu cechujący założyciela  Instytutu Literackiego w Paryżu. Jerzy Giedroyc mówił o sobie, że, „jest Polakiem drugiego piętra", czyli spadkobiercą tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów, świadomym współczesnej roli Polski w Europie Wschodniej.2) Jerzy Kłoczowski interpretował to wyznanie w kontekście tzw. programu wschod niego „Kultury", pisząc m.in.: „Ta tradycja nowocześnie odczytana przez człowieka, który, nie zapominajmy, sam pochodził z największego obok Jagiellonów rodu Wielkiego Księstwa Litewskiego, polega na tym, że mamy dobre stosunki z sąsiadami, rozwijamy je, pozostając w pełni sobą, i w ten sposób stabilizujemy naszą pozycję w świecie i pozycję Europy. Jedną z najbardziej trudnych decyzji było powiedzenie, iż dla dobra sprawy, dla większego dobra oddajemy Lwów Ukrainie, a Wilno Litwie. To była jego strategia polityczna i zasługa".3) Warto w tym miejscu dodać, nieco wyprzedzając zasadniczy wywód, iż ogłoszenie tej koncepcji nie było łatwe osobiście także dla Jerzego Giedroycia, który utracił w Mińsku Litewskim swoją, jak to określił „bliższą ojczyznę". Jednakże nad argumentami uczuciowymi przeważył pragmatyzm powojennej sytuacji geopoli tycznej. 4)

CZYTAC DALEJ…
 
Zbigniew S. Siemaszko. Polska kultura i emigracja Drukuj
Autor: Zbigniew S. Siemaszko   
Poniedziałek, 24 stycznia 2011

Przed wojną
Będąc uczniem gimnazjum, czytałem z zainteresowaniem wileńskie „Słowo". W jednym z artykułów Stanisław Mackiewicz (Cat) twierdził, iż Polacy i Czesi nie mogą dojść do porozumienia dlatego, że polska kultura jest szlachecko-elitarna, a czeska ludowo-chłopska. Pisał on, że uprzednio kultura czeska była również szlachecko-elitarna, ale na początku wojny 30 letniej, w bitwie pod Białą Górą, w listopadzie 1620 r. armia katolicka Habsburgów pokonała armię protestancką, do której należała szlachta czes ka. Na skutek tej porażki Czechy przestały być samodzielnym królestwem, straciły całą elitę i ogromną ilość ludzi, a czeska kultura uległa zmianie i stała się kulturą ludową.


Natomiast w Polsce, pomimo tragedii rozbiorów, kultura szlachecka dominowała nadal, aż do okresu II wojny światowej.

CZYTAC DALEJ…
 
Jan Pomorski. Historiografia i pamięć. Myśl historyczna Jerzego Giedrojcia (urywek) Drukuj
Autor: Jan Pomorski   
Poniedziałek, 24 stycznia 2011

(…)Jakiej historiografii Polacy dzisiaj potrzebują ?

Z analizy zawartości „Zeszytów Historycznych", z Autobiografii na cztery ręce, z licznych wywiadów prasowych i z Notatek Redaktora, z tego, co dotychczas zostało w tym referacie powiedziane, wyłania się w miarę całościowy i spójny obraz Giedroyciowego rozumienia historii. Jeśli szukać w jego słowach odpowiedzi na fundamentalne pytanie: Jakiej historiografii Polacy dzisiaj potrzebują?, to rysowałaby się ona - moim zdaniem - następująco:
Po pierwsze, „[i]dzie po prostu o to, żeby przekazać do wiadomości autentyczną wersję wydarzeń historycznych" i żeby „nie było w niej białych plam" Trzeba „[...] przejść od abstrakcyjnych, sporządzonych na wyrost projektów [...] do spiesznego ustalenia minimum tego, co należy zrobić zaraz. A wie drukowanie podręczników i materiałów z zakresu najnowszej historii Polski  i wiedzy obywatelskiej" - pisał Redaktor do Czesława Bieleckiego w stanie wojennym. 52)

CZYTAC DALEJ…
 
Monika Sędłak. Litwa w oczach Jerzego Giedroycia Drukuj
Autor: Monika Sędłak   
Niedziela, 23 stycznia 2011

„[...] ale zawsze byłem kotem, który chodzi własnymi
 drogami. Reprezentuję tylko samego siebie [...].1)
J. Giedroyc

Sylwetki tego niezwykłego człowieka chyba nie trzeba nikomu bliżej przedstawiać. Jego osoba i działalność, którą prowadził przez ponad pół wieku, są doskonale znane. Napisano o nim i jego dorobku wiele. I jeszcze przez wiele lat badacze będą przetrząsać archiwum pozostawione w Maisons-Laffitte, od czerwca pozbawione ostatniego świadka tego heroicznego okresu. Ja chciałabym spojrzeć na Litwę oczami Redaktora. Człowieka, który na długo przed wszystkimi dostrzegł rolę, jaką powinna ona odgrywać w powojennej historii Europy Wschodniej.

CZYTAC DALEJ…
 
Kazimierz Okulicz. Brzask, dzień i zmierzch na ziemiach Litwy Historycznej (fragmenty) Drukuj
Autor: Kazimierz Okulicz   
Poniedziałek, 27 grudnia 2010


Szkic historyczno-publicystyczny
A książek tośmy cało bibliotekę napisali
A krain tośmy co niemiara zjeździli.
 Bitew dużośmy, dużo przegrali.
Aż i nie ma ni nas ni Maryli.
Czesław Miłosz

Cisza po klęsce
Kraj, o którym będzie tu mowa, nazywał się kiedyś Wielkim Księstwem Litewskim i wspólnie z Koroną tworzył Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Od początku XVIII wieku aż do 1815 roku przewalały się przez niego nawałnice wojenne niemal bez ustanku. Gdy szwedzkie zagony po klęsce Karola XII pod Połtawą ustały, ziemie te, często również zwane Litwą Historyczną, deptały na przemian wojska rosyjskie i niemieckie, zawsze w zamiarach rządom i ludności tego kraju nieprzyjaznych. Jedynie wojska napoleońskie nie we wrogich celach przemierzały jego obszary, mimo uprawianego gęsto rabunku i łupiestwa. Wydawać by się mogło, że od Kongresu Wiedeńskiego aż do I wojny światowej, tzn. całe stulecie, kraj ten zażywał spokoju i rozwijał się normalnie. Tak zgoła nie było. Wraz z Koroną, Litwa Historyczna nie godziła się z zaborem wspólnego państwa i trzykrotnie chwytała za broń przeciwko Rosji, by odzyskać wolność i niepodległość. Trzykrotnie powstania kończyły się klęską i pociągały za sobą coraz większy rabunek, coraz silniejsze zaciskanie pętli ucisku narodowego i religijnego.
Był to kraj rozległy, spokojny, o wielkich podmokłych nizinach, pokrytych brzozą i olchą lub moczarami zwanymi „rojstem"; o falistych, piaszczystych lub żwirowatych wyżynach porosłych świerkiem i sosną, z krętymi rzekami, płynącymi leniwie wśród mokradeł, lub wartko spieszącymi ku Niemnowi, Wilii, Dźwinie i Dnieprowi z wyżyn: żmudzkiej, oszmiańskiej, nowogródzkiej, mińskiej; kraj rozmaity w swoim krajobrazie, klimacie, języku i ubiorze ludzi, kolorze nieba i ziemi, z gęstą na północo-zachodzie a rzadką na południowym-wschodzie szachownicą dworów i dworków, wsi i „jednosielców”, miasteczek i zaścianków.

CZYTAC DALEJ…
 
Rimantas Miknys. Stosunki polsko-litewskie w wizji politycznej krajowców Drukuj
Autor: Rimantas Miknys   
Niedziela, 26 grudnia 2010


Obecnych stosunków dwóch historycznie i kulturowo bliskich sobie narodów (litewskiego i polskiego), państw litewskiego i polskiego nie da się nazwać normalnymi szacując je w kontekście współczesnej cywilizacji zachodnioeuropejskiej. Są one jeszcze pod znacznym wpływem mitów i stereotypów przeszłości. Toteż do normalizacji stosunków niewątpliwie mogą się przyczynić specjalne badania historyczne, kształtujące krytyczne zapatrywania obu społeczeństw (polskiego i litewskiego) na te mity i stereotypy. Tylko bowiem wtedy obie społeczności będą mogły się uczyć u historii, opierać się na niej budując normalne cywilizowane stosunki polsko-litewskie, usuwać stworzone przez dawne układy bariery, jeśli dostrzegą, że historia państw i narodów litewskiego i polskiego jest historią niejednoznacznych stosunków wzajemnych, wpływów uwarunkowanych całokształtem czynników kulturowych i geopolitycznych, nie zaś wizjami czy aspiracjami tej czy innej strony.

CZYTAC DALEJ…
 
Rzeczywistość i mity polsko – litewskie Drukuj
Autor: Władysław Kijuć   
Piątek, 17 grudnia 2010

Przed drugą wojną światową granica zwartego obszaru języka litewskiego w przybliżeniu pokrywała się z polsko - litewską granicą państwową. Po strome polskiej istniały niewielkie enklawy litewskie w rejonie Puszczy Rudnickiej i okolicach Święcan, natomiast na Litwie istniała w dolinie Wilii głęboka nielitewska zatoka, sięgająca do Kowna. Poza tym zwartym obszarem mapy etnograficzne zarejestrowały małe wysepki litewszczyzny w okolicach Gieranion, Puszczy Nalibockiej, a nawet na Polesiu, bodajże Białostocczyźnie, zaś mapy z początków tego stulecia takie wysepki jszcze nad Berezyną i u wrót Kijowa. Były to pozostałości potężnego ongiś kręgu języków bałto-litewskich, który rozciągał się gdzieś od Oki do dolnej Wisły (Prusowie). Wzmianki o Gotach w centralnej Rosji odnosiły się prawdopodobnie do owych Bałtów. Goti nazywa jeszcze Adam Bremeński litewskojęzycznych Prusów. Nie był to najstarszy krąg językowy, Nałożył się na jeszcze starsze podłoże ugrofińskie. Nazwy większości rzek i najstarszych miejscowości w Polsce (np. Rega, Liwiec, Por, Łada, Raba i Radom, Warka, Tumlin) i na Litwie (np. Wilia Neris i Wilno, Kaunas, Mariampol) z łatwością można objaśnić w języku liwskim i estońskim bez konieczności stosowania bałamutnych zabiegów prasłowiańskich czy pragermańskich. Ślady te w postaci nazewnictwa pozostawiły ludy kultury: prafińskiej, ludy uralskie, nosiciele języków ugrofińskich. Języki te wycofały się na północ Europy, w dalekiej przeszłości sięgały zapewne w głąb kontynentu.

CZYTAC DALEJ…
 
Michał Romer. Dwie teorie o Polakach litewskich Drukuj
Autor: Michał Romer   
Środa, 15 grudnia 2010

Proszony przez redakcję Iskier - kreślę tych słów kilka. Oczywiście nie chcę i nie mogę narzucić młodzieży polskiej w kraju naszym mojego poglądu na istotę samą naszego społeczeństwa polskiego na Litwie i na stanowisko, które ono zająć, zdaniem moim, powinno i którego zajęcie zwłaszcza młodemu pokoleniu uważałbym za obowiązek i zasadę. Rozumiem dobrze, że w tych trudnych kwestiach, którym, jak mi się zdaje, nie podołało pokolenie starsze, młodzieży trudno jest od razu się zorientować, a zresztą od wskazówek ludzi starszych lepszy być może instynkt własny młodzieży i samodzielne przemyślenie zagadnienia. Dlatego też nie chcę radzić i udzielać wskazówek, które zresztą może by nie zostały przyjęte : chcę tylko wyrazić myśl moją i mój pogląd własny, na który się składa cała przeszłość moja, praca myśli i uczucia od lat wielu. Jest to moja prawda podmiotowa, której dawałem wyraz, pisząc moją książkę „Litwa”, działając w Wilnie przed Wojną, biorąc w latach Wojny udział czynny nie w polityce, lecz w szeregach żołnierskich I brygady Legionów i zajmując moje stanowisko obecne w Litwie Niepodległej.

Odrzucam przede wszystkim stanowczo traktowanie Polaków litewskich, jako rzekomo „odłamu Narodu Polskiego, zamieszkałego na Litwie”. Teoria ta, wywodząca nas z jakichś osadników i jeńców polskich, osiadłych lub osadzonych na ziemiach litewskich, wydaje mi się z gruntu mylna lub co najmniej historycznie bardzo nieścisła, poza tym zaś degradująca nas w społeczeństwie krajowym, bo strącająca nas ze stanowiska współobywateli kraju do roli kolonistów obcych, a więc krzywdząca nas w swych wnioskach politycznych.

CZYTAC DALEJ…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 9 z 10