…Do Mackiewicza nikt nie chciał się przyznać i dlatego, że taki literacko zacofany, i dlatego, że okropny reakcjonista, ale czytali, aż im się uszy trzęsły. Pośród znanych mi polskich literatów nikt tak nie pisał. Szlachcic szaraczkowy, jak go nazwałem, z tych upartych, wzgardliwych, zaciekłych milczków, pisał na złość. Na złość całemu światu, który czarne nazywa białym i nie ma nikogo, kto by założył veto. I właśnie w tej pasji jest sekret jego stylu. Czesław Miłosz. Kultura,  1989

Akcja protestu przed prezydenturą Drukuj
Autor: Inf. wł.   
Niedziela, 18 lutego 2018

Wczoraj w dniu 17 lutego, podobnie jak co miesiąc, grupy obywateli z Wilna i Kowna przeprowadziły na placu S. Daukantasa przed prezydenturą akcję protestu, oskarżając  D. Grybauskaitė o łamanie prawa i Konstytucji w związku z nieudzielaniem rodzinie i najbliższym informacji o losie Deimantė Kedytė, porwanej z domu dziadków przez uzbrojony oddział policji w dniu 17 maja 2012 roku.

13 stycznia br. występując w Sejmie RL tuż po wręczeniu Premii Wolności Nijola Sadūnaitė imiennie wskazała na prezydent D. Grybauskaitė, premiera S. Skvernelisa i przewodniczącego Sejmu V. Pranckietisa, jako winnych zatajania informacji o losie porwanej Deimantė Kedytė ,  prosząc o przekazanie takiej informacji do 16 lutego, setnej rocznicy odrodzenia państwa Litwy.

Niestety, publicznie z trybuny Sejmu zgłoszona prośba obywatelki Nijoli Sadūnaitė – laureatki Premii  Wolności, prześladowanej i więzionej w latach sowieckiej okupacji za walkę o niepodległość Litwy również, wbrew prawu, została zignorowana, a los porwanej Deimantė Kedytė nadal pozostaje nieznany.

Na zdjęciach: uczestnicy akcji protestu przed prezydenturą.

Film video: wystąpienie w Sejmie RL Nijoli Sadūnaitė.